niedziela, 27 lutego 2011

Wielkie albańskie wesele

Mam dziś dla Was coś, co nieodłącznie kojarzy mi się z albańskim latem - wesele:)
Albańska tradycja weselna to coś o czym nie da się nie pamiętać, jeśli się je przeżyło... Mówi się o wielkich greckich weselach, ale to nic przy albańskiej organizacji tego święta. Nie chcę za bardzo wnikać w relacje między państwem młodym, bo to wciąż wyłamuje się z kanonu nowoczesności- kiedy dwoje ludzi bierze ślub "bo tak trzeba", "bo już czas". Muszę jednak przyznać, że to nie rzadkość i często bywa tak, że w całym procesie wzajemnego poznawania się przyszłych narzeczonych bierze udział wielu swatów, którzy organizują spotkanie obu rodzin, towarzyszą w zapoznaniu i na końcu idą prosić o rękę do rodziny dziewczyny. Oczywiście, dziś już wielu młodych nie korzysta z takiej pomocy i sami się zakochują, odkochują i proszą o rękę, ale co nieco zostało ze starej tradycji.
Zacznijmy więc od zaręczyn : no więc zakochana dziewczyna i chłopak opowiadają w swoich domach o wybranku, po czym najważniejszy w rodzinie, najczęściej ojciec, bada pochodzenie nazwiska i opinię danej rodziny.
Nazwisko sprawdza się po to, żeby wykluczyć możliwość pokrewieństwa - pamiętajcie że Albanię zamieszkuję tylko 3mln ludzi:) Następnie rodzina ze strony przyszłego narzeczonego idzie prosić o rękę rodzinę przyszłej narzeczonej. Nie rzadko jest to naprawdę zorganizowana wycieczka, w której bierze udział ojciec, najstarszy brat, wujostwo etc. Kolejno strona poproszona o rękę dziewczyny ma czas na udzielenie odpowiedzi, jeśli jest to odpowiedź pozytywna, wykonuje telefon informacyjny i wpada z odwiedzinami zwrotnymi u rodziny chłopaka. No i zaręczynową imprezę można już organizować, a na niej koniecznie tort z napisem: "(...)TE TRASHEGOHENI". Tak w dużym skrócie wygląda sam okres do narzeczeństwa, ale nie oszukujmy się - ludzie tutaj nie potrafią chodzić ze sobą latami zanim zdecydują się na taki krok, w zasadzie wszystko szybko się dzieje. Oczywiście w stolicy albo jeśli oboje żyją na emigracji, młodzi są ze sobą sporo czasu zanim się zaręczą, ale to doprawdy wyjątki.
Przejdźmy do etapu planowania wesela - wszystko w szybkim tempie:) Jak dla mnie to jeden wielki chaos organizacyjny, każdy robi coś o czym nie wiedzą inni, normalny misz masz.
Dochodzimy do tygodnia przed weselem i zaczyna się wojna. Okazuje się, że czegoś nie ma, że wszyscy są zmęczeni, dochodzi do wzajemnych kłótni, ale przygotowania wciąż trwają... No i mamy finał, a ten rozłożony jest na kilka partii i tak tradycyjnie jesteśmy trzy parę dni przed weselem:
DZIEŃ 4 PRZED - kolacja w gronie najbliższej rodziny: bracia, siostry z rodzinami i rodzice. Oboje partnerzy spędzają ten wieczór ze swoimi bliskimi ale osobno, a więc mamy coś w rodzaju pożegnalnej kolacji;
DZIEŃ 3 PRZED - impreza dla sąsiadów, znajomych, przyjaciół, od 18:00 do około 2:00. Każde z narzeczonych ma taką zabawę osobno w swoim gronie, w swoim środowisku;
DZIEŃ 2 PRZED - wieczór zorganizowany dla wujostwa z rodzinami i tu znowu obie rodziny spędzają go osobno, jedzą uroczystą kolację a potem tańczą do rana;
DZIEŃ OSTATNI PRZED -  nie wiem jak to wytłumaczyć, bo to już tak naprawdę dzień wesela, jednakże nie ostatni, więc wciąż nazywam go "przed". Ten dzień to wesele Panny Młodej z własną rodziną, około godziny 13:00-14:00 przybywa na uroczystość delegacja wybrana z rodziny Pana Młodego z nim samym na czele, ale zdąży tylko coś przegryźć zatańczyć z dwa tańce i przyjmuje się, że musi opuścić dalszą uroczystość zostawiając tam od siebie w prezencie Pana Młodego;
DZIEŃ OSTATNI WESELA - w tym dniu mamy sytuację odwrotną niż powyżej, a więc jest to dzień wesela Pana Młodego z własną rodziną i z delegacją ze strony Panny Młodej. Zanim do tego dojdzie, rano delegacja rodziny Pana Młodego z nim na czele jedzie w pięknym korowodzie do domu Panny Młodej, by ją symbolicznie zabrać z domu. Panna Młoda musi mieć spakowane bagaże, przygotowane prezenty "wkupne" dla rodziny przyszłego męża i żegna się z domem, w którym była panną, od teraz przenosi się do domu męża. Oczywiście całemu temu pożegnaniu towarzyszą łzy, polewanie jej drogi do auta alkoholem, płacz jej najbliższych. Potem jest już tylko wielka impreza i radość:)
Wesele kończy się około 16:00-17:00 i wszyscy padają ze zmęczenia:)...
Mam nadzieję, że w tym całym bałaganie zrozumieliście chociaż trochę, na koniec powinniście jeszcze wiedzieć, że albańskie wesele to tradycyjna muzyka i tańce, rozrzucanie pieniędzy na tańczących Młodych, palenie chustki na znak pożegnania ze starym życiem, honorowe przemówienia i wiele innych.  Oczywiście same uroczystości weselne są organizowane inaczej na wsi a inaczej (nowocześniej) w mieście, tak czy inaczej mamy WIELKIE ALBAŃSKIE WESELE:)
Panna Młoda podczas tych szalonych dni przebiera się kilka razy (ma z 3 sukienki) i malowana jest za każdym razem inaczej - prawda jest taka,że makijaż w ogóle mi się nie podoba, dziewczyny malują się ostro i z przesadą;/


Wejście na sale weselną, a przed nim ustawia się tzw. 'linia witająca' złożona z członków najbliższej rodziny
Wynajęcie orkiestry to spory wydatek, bo nie dość, że trzeba jej zapłacić ustaloną z góry sumę, to jeszcze zastrzega sobie udział w pieniądzach ofiarowanych Państwu Młodym podczas tańców, stąd najczęściej za muzykę odpowiada DJ, który jest o wiele tańszy i mniej wymagający;)
Sala weselna wygląda w zależności od tego ile zapłaci się za jej wynajem, a więc dekoracja też musi kosztować...
Typowe wesele na wsi: gotują wszyscy, tańczą najmłodsi, nikt nie pije do upadłego(w ogóle alkoholu jako takiego nie ma dużo, zazwyczaj na stole stoi piwo i jedna flaszka), jest wesoło, tradycyjnie i nie ekstrawagancko:)
To moje ulubione z wiejskiego wesela sprzed wielu laty, gratis macie tradycyjną babcię:)
Tutaj wesele w stolicy, tzw. "dzień sąsiadów i przyjaciół"- tańce, swawole i hulanki...
Sceneria taka sama jak w zdjęciu wyżej, ale to już dzień następny tzw. "wujostwa"
Tańczy się w kółko, trzymając za ręce, śpiewając i klaszcząc... (ta muzyka zabrzmiała mi teraz w uszach)
Tradycja palenia chustki a więc: "ŻEGNAJ KAWALERSTWO"!
Tort weselny to podstawa i nieważne jak wielki czy piętrowy i tak nie zostanie zjedzony, bo jest za słodki:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz